Znikająca mapa świata: 5 miejsc, które możemy stracić na zawsze przez zmianę klimatu
Zmiana klimatu nie jest już jedynie odległą prognozą naukową, lecz procesem, który na naszych oczach redefiniuje geografię globu. Jeśli tempo ocieplenia się nie zmieni, wiele kultowych miejsc, które dziś mamy przywilej podziwiać i poznawać, za kilka dekad może istnieć już tylko w cyfrowych archiwach.

Zmiana klimatu jest obecnie uznawana za największe zagrożenie humanitarne, ekonomiczne i ekologiczne dla współczesnego świata. Od czasów ery przedindustrialnej średnia globalna temperatura podniosła się już o 0,7°C. Choć ta liczba wydaje się niewielka, jej skutki są katastrofalne: rocznie z powodu tych zmian umiera 150 tysięcy osób. Miliony ludzi na całym świecie zmagają się z podnoszeniem się poziomu wód, erozją wybrzeży oraz coraz częstszymi ekstremalnymi zjawiskami, takimi jak susze, pożary i powodzie. Eksperci ostrzegają, że przekroczenie progu wzrostu temperatury o 2°C doprowadzi do deficytu wody, który dotknie blisko połowę ludności świata. Procesy te działają jak kostki domina, prowadząc do nieodwracalnych zmian w ekosystemach i zmuszając setki milionów ludzi do migracji.
-
Tuvalu – państwo, które pakuje walizki
Tuvalu, niewielki kraj wyspiarski na Oceanie Spokojnym, stoi w obliczu widma całkowitego zniknięcia z mapy. Podnoszący się poziom mórz sprawia, że kraj ten może zostać w całości zatopiony już do 2050 roku. Dramatyczną sytuację regionu podkreślił minister spraw zagranicznych Tuvalu, który podczas konferencji COP26 przemawiał stojąc po kolana w wodzie morskiej. Jest to pierwsze państwo na świecie, które oficjalnie planuje pełną ewakuację swoich 11 tysięcy mieszkańców. Rząd wprowadził już specjalny system wizowy, umożliwiający obywatelom przesiedlenie się do Australii. Pisaliśmy o tym:
Wiek migracji klimatycznych: od globalnego zagrożenia do polityki „mobilności z godnością”
-
Malediwy – raj z datą ważności
Malediwy to najniżej położony kraj świata, którego średnia wysokość to zaledwie półtora metra nad poziomem morza. Ten tropikalny archipelag na Oceanie Indyjskim jest ekstremalnie narażony na skutki ocieplenia klimatu. Już dziś niektóre z jego wysp znikają pod wodą podczas silniejszych sztormów. Szacunki ekspertów są bezlitosne: do 2050 roku pod wodą może znaleźć się niemal 80% powierzchni całego kraju. Jeśli świat nie ograniczy emisji dwutlenku węgla, ten turystyczny raj może przestać istnieć przed końcem bieżącego stulecia.

-
Morze Martwe – słone lustro, które wysycha
Morze Martwe, znane jako najsłynniejsze słone jezioro świata, dosłownie znika na naszych oczach. Każdego roku jego poziom obniża się o metr, a dawne linie brzegowe ustępują miejsca popękanej, jałowej ziemi. Główną przyczyną jest działalność człowieka, w tym nadmierna eksploatacja rzeki Jordan oraz przemysłowe wydobycie minerałów. Przewiduje się, że do 2050 roku Morze Martwe może niemal całkowicie wyparować lub skurczyć się do niewielkiego ułamka swojej dawnej wielkości. Wokół zbiornika przybywa groźnych zapadlisk, a ziemia pod domami okolicznych mieszkańców staje się coraz bardziej niestabilna.
-
Wenecja – miasto na wodzie pod wodą
Wenecja od wieków zmaga się z wodą, ale obecna relacja z morzem przypomina powolne tonięcie. Miasto oparte na tysiącach drewnianych pali wbitych w podmokły grunt nieustannie osiada. Prognozy wskazują, że do końca XXI wieku poziom morza wokół Wenecji może podnieść się o rekordowe 115 cm. To oznaczałoby, że historyczne place, kawiarnie i kościoły będą zalewane niemal codziennie. Choć system ruchomych barier MOSE zapewnia doraźną ochronę, specjaliści ostrzegają, że w dłuższej perspektywie może on nie wystarczyć, by uratować perłę włoskiej architektury.
-
Bangladesz – tonący gigant
Bangladesz to jeden z najbardziej przeludnionych i jednocześnie najbardziej narażonych na powodzie krajów świata. Większość terytorium tego państwa leży zaledwie 1-2 metry nad poziomem morza, co czyni je bezbronnym wobec rosnącego oceanu. Przewiduje się, że do 2100 roku aż jedna czwarta powierzchni kraju może zostać na stałe zalana. Taka zmiana geograficzna zmusi około 15 milionów ludzi do porzucenia swoich domostw i poszukiwania schronienia w głębi lądu lub za granicą. Słona woda już teraz niszczy pola uprawne, co zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu milionów osób.

Stojąc przed tymi faktami, trudno nie odnieść wrażenia, że czas na działanie drastycznie się kurczy. Miejsca te są dziś ostrzeżeniem dla całej planety – jeśli nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych, mapa świata, jaką znamy, wkrótce stanie się jedynie historycznym wspomnieniem.
